Dla blogujących była Star. Po polsku Marylka, po angielsku Marla. Była ciekawą postacią. Lubiłam czytać jak pisała o Nowym Jorku. Jej mąż był Amerykaninem i nazywała go Pan Wspaniały, czy jakoś tak… Nie miał chłop lekko ;)
Zastanawaiałam się ostatnio co się z nią dzieje, bo minęło kopę czasu. I Aneta podesłała mi linki do blogów, gdzie napisali, że Star umarła, w jeden z ostatnich poniedziałków czerwca…
To nie była łatwa postać. Poznałyśmy się przez blogowanie. Jak ja się cieszę, że miałam wtedy tego bloga i znalazło się przez niego kilka osób, z którymi kontakt mam do dziś!
Star mieszkała w Nowym Jorku, w Queens chyba, o ile dobrze pamiętam. Generalnie kobieta miała swoje zdanie i dało się to odczuć. Nie słodziła, może czasami za ostro, ale dało się z nią dyskutować. Nudno nie było. Inteligentna sztuka to była!
Spotkałyśmy się w Nowym Jorku. Pierwszy raz we wrześniu 2012 roku z Marzeną, kiedy poszłyśmy razem zobaczyć 9/11 Memorial. Mam ze Star taką fotę, której nie mogłyśmy sobie odmówić:

Poszłyśmy wtedy na pączki, gdzieś na Manhattanie, przed zwiedzaniem 9/11 Memorial i po w trójkę na kolację. Pamiętam, że opowiadała nam o 11 września 2001 roku. Jej syn pracował blisko WTC.


Drugi raz spotkałam ją wiosną 2013 roku. Zabrała mnie i Piotrka na wycieczkę takim wiszącym tramwajem z Manhattanu na Roosevelt Island. Pamiętam, że spotkałyśmy się na 5 Alei i potem gadając popylaliśmy w trójkę na ten tramwaj. A ona miała wtedy jakieś problemy z kolanem. Ale ani pisnęła. Dotarliśmy, pojechaliśmy tam i z powrotem i potem nawet wstąpiliśmy na lunch do jakiejś francuskiej knajpki. Bardzo nowojorskie :) Star wtedy nawet powiedziała mi, że jak następnym razem wpadniemy do NYC, to żebyśmy zatrzymali się u nich na Queens.



Nie było już następnego razu – ani NYC, ani Star. Takie wyprawy kosztują niestety… Star też została zdiagnozowana z rakiem płuc. Walczyła długo i dzielnie i wyszła z tego!
Pogadałyśmy jeszcze kilka razy przez skype’a. Przestałam też regularnie i pisać bloga i zaglądać na inne bo czasu brakowało…
Pamiętam, że Star się zaangażowała bardzo w Bernie Sandersa i tąpnęło nią nieźle, kiedy partia demokratyczna odsunęła po chamsku Sandersa i zaczęła lansować Hillary Clinton na prezydenta w 2016 roku. Star zapałała nienawiścią do Hilary, co przerodziło się w obsesję…
Zajrzałam kiedyś na Facebooka, jak ją tam znalazłam. Jazda była totalnie na Hillary, demokratów itp. Przestałam do niej zaglądać, jak jej nienawiść przemieniła się w uwielbienie do trumpa… ciężko było w to uwierzyć. Mogła mieć cięty język w postach blogowych, mogła nie być miła, ale zawsze miała solidne i mądre poglądy na politykę i całą sytuacje w USA, a tu nagle zmiana i kult jednostki…. Przestałam zaglądać. Urwał nam się totalnie kontakt.
Star wyprowadziła się z NYC.
Ostatnio próbowałam ją odnaleźć. Na facebooku miała jakieś antyszczepionkowe i antypandemiczne bzdury sprzed kilku lat…. bosz…. ona i takie coś…. Pandemię przeżyła. Jej mąż ponoć zmarł na covid – tak napisali ludzie w internecie, więc nie wiem czy to prawda. Nie będę dociekać, bo nie moja sprawa.
A teraz odeszła. Też ludzie w internecie napisali, że na serce. Więc tego raka kiedyś tam pokonała na prawdę na zawsze!
Zrobiło mi się jakoś smutno. Pamiętam STAR z wizyt nowojorskich….
Tego Nowego Jorku już nie ma…
Mam nadzieję STAR, że znalazłaś swój nowy świat…