Rest in peace my friend…

Nie pamiętam od kiedy znam Billa. Był od zawsze. Ciężko przyzywczaić się, że już trzeba o nim myśleć w czasie przeszłym… Zawsze mówił szybko. Za szybko. Mówiłam mu, żeby zwalniał, bo nie nadążam ;) i zawsze pomógł. Bill był prawnikiem. Z sercem. I ciągle w pracy w jakichś dziwnych częściach świata. Może dlatego nigdy mu nie starczyło czasu na życie prywatne… Pamiętam jak odbieraliśmy go … Continue reading Rest in peace my friend…

Straszą zimą…

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy. Zacznę od jesieni – bo jak na razie jest (odpukać!) idealna. Złota, ciepła i słoneczna. Weekend Cubs’ów, który właśnie minął, był na tyle ciepły, że można było swobodnie biegać w krótkim rękawku. A to pierwsze dni listopada! W prognozach straszą syberyjską zimą. Już od jakiegoś czasu. A czym ładniejsza i cieplejsza ta jesień, tym bardziej straszą… Na razie mam nadzieje, że … Continue reading Straszą zimą…

Go Cubs Go!

Przyznam się, że fanem baseballa nie jestem i aż do teraz nigdy nie udało mi się zobaczyć całego meczu, bo po prostu zasypiam ;) Gra toczy się zawsze długo i przeważnie ogranicza do próby odbicia piłki kijem, albo raczej do takiego rzutu, żeby przeciwnik tej piłki nie odbił. Czyli do rzucania ;) Nie bywam też na Wrigley Field (dom Chicago Cubs), chociaż mieszkam w sąsiedztwie. … Continue reading Go Cubs Go!

Fall is coming…

Mimozami… jesień się zaczyna… Nie, to jeszcze nie jesień. Jeszcze lato, końcówka. Ale nie będę po nim płakać. Czekam z utęsknieniem na jesień, kiedy zniknie wilgoć, będę mogła oddychać, a nóżki nie będą jak balony. A to oznacza, że będzie można wziąć aparat i chodzić i chodzić! A propos chodzenia. Nie pamiętam kiedy trafiłam na info i tym parku – Ping Tom Memorial Park. Pewnie … Continue reading Fall is coming…

Somewhere over the rainbow…

Gdzieś ponad tęczą… Pamiętacie “Czarnoksiężnika ze Szmaragdowego Grodu”? U mnie w domu od zawsze była ta książka: Najstraszniejsza, jaką przeczytałam w dzieciństwie. Swoją drogą – kto teraz tak ilustruje książki…. toż to arcydzieło! :) ale wtedy mnie przerażało. Doczytałam jednak do końca. A potem, dopiero bardzo potem zobaczyłam film z Judy Garland “The Wizard of Oz”. Ta książka i ten film są jednym z wielu … Continue reading Somewhere over the rainbow…

Najlepsza sala koncertowa na świecie. Za FREE

Lato zbliża się ku końcowi. Nie będzie mi go brakować. Znów nie mam w tym roku wakacji więc zmęczenie daje mi się podwójnie we znaki. Nie pomagają upały i prawie 100 proc. wilgotność. To lato jest koszmarne, podwójnie dla kogoś, kto zmaga się też z otyłością. Jak już dokulam się popołudniami do domu, to większość czasu przesypiam, próbując trochę wygrać ze zmęczeniem. Słabo mi to … Continue reading Najlepsza sala koncertowa na świecie. Za FREE

Zombie team…. c’mon

Takie cudo mijam w drodze do pracy. jeśli właściciel zajmuje się łapaniem zombie, to chyba niewiele ma do roboty, bo przed 8 rano jeszcze śpi ;) Pojazd stoi sobie samotnie. Ale pomysł generalnie dobry! Jak będę mieć trochę czasu na to, to zostawię tam kartkę z prosbą o kontakt. Może to całkiem ciekawa historia wyjdzie? — Zdjęcia/Photos: ©ewamalcher.com | All Rights Reserved   Continue reading Zombie team…. c’mon

Schody, schody, schody…

Od kilku tygodni słyszę od Tereski o schodach i schodach. Ale co to za schody? Z tym już było cięzko. Niby jakiś las, strome, do wchodzenia. Pokazała mi jedno zdjęcie zrobione gdzieś z tarasu widokowego, z którego schodów widać nie było. Ale nadeszła niedziela i zobaczyłam schody. Wyglądają tak: To tak zwany Swallow Cliff w Palos Park, na południowy zachód od Chicago. Wzniesienie ma 100 … Continue reading Schody, schody, schody…

from VIDEO to REALITY

Pamiętam, że to była koncówka bardzo męczącego weekendu. Plan na ten niedzielny wieczór był taki: zrzucam zdjęcia do komputera, wyłaczam go, zabieram kindla, idę się uwalić wygodnie i czytam, aż mi się nie zaśnie – co akurat miało nastąpić szybko, bo wieczór był w pełni. A u mnie wiadomo – głowa do poduszki i już śpię. Ale jak zaczęłam zgrywać zdjęcia, to Mr. P. mi … Continue reading from VIDEO to REALITY

Mieszkam w Uptown!

Mogłabym tak zaczynać każdą sobotę :) Zaczęło się od tego PLAKATU w Uptown Update i aż wstyd było się nie zapisać. Mogłabym na tą wycieczkę pójśc niemal w piżamie, z kubkiem kawy prosto ze stołu, bo to dwie ulice obok. Ale generalnie ja w piżamach po ulicy nadal tu nie biegam – choć jest to czasami moda obowiązująca. Ubrałam jednak strój wygodny, buty też – … Continue reading Mieszkam w Uptown!