Walka o Chicago…

Marysia zadała mi pytanie: “i jak Wy sobie tam żyjecie w tym Chicago?” na Facebooku, w komentarzu do tekstu zamieszczonego o Chicago na stronie Ameryka dla zaawansowanych (btw – jak chcecie poczytać rzetelne i dobre analizy tego, co dzieje się w USA teraz, to polecam ten profil na Facebooku). Postanowiłam, że odpiszę jej tutaj, a przy okazji podzielę się nagraniem na Youtube i kilkoma zdjęciami.

Otóż, jak wiadomo z newsów, Chicago czeka na pojawienie się Gwardii Narodowej, którą trump chce – podobnie jak w Waszyngtonie, DC – wysłać na ulicę. W związku z tym wrzucił sobie taką grafikę na swoje pseudo social media:

Tak, coś takiego wrzucił do Internetu aktualnie urzędujący prezydent USA…. Sami sobie oceńcie, bo mi się już nie chce o tym rozpisywać…

Z tym wojskiem, które kompletnie nie jest tutaj potrzebne, to nawet nie takie wielkie hallo. Generalnie nie może tego pomarańczowy zrobić tak prosto jak w DC, ponieważ Chicago jest częścią stanu Illinois, którym zarządza (zajebisty) gubernator J.B. Pritzker i pomarańczowy nie ma tutaj takiej władzy jak w DC. Ale jak wiadomo człowiek ten żadnego prawa nie przestrzega (ma na swoim koncie 34 przestępstwa, za które został skazany w 2024 roku, ale tymczasowo zawieszono mu wykonanie wyroku).

Gorsze jednak od wojska są naloty ICE, czyli bojówki trumpa. Kiedyś skrót ten oznaczał U.S. Immigration and Customs Enforcement (ICE) – czyli rządową agencję imigracyjna i celna. Dziś niby nazwa ta sama, ale w jej szeregach urzędują wyznawcy pomarańczowego, sporo wśród nich członków paramilitarnych bojówek typu “Proud Boys” i debili, którzy szturmowali Kapitol w Waszyngtonie pamiętnego 6 stycznia 2021 roku, a to wszystko uzupełnione jakimiś przypadkowymi niedorozwojami, które umieją strzelać, to dostaną kilka tysiaków $$$ i chętnie pobiegają w maskach na twarzach i wyłapią ludzi. Tak to wygląda. ICE pojawia się w nieoznakowanych samochodach, najczęściej w dzielnicach mocno zamieszkanych przez Latynosów. Z samochodów wyskakują dziwne osobniki, bez identyfikacji, czasem w kamizelkach kuloodpornych oznaczonych ICE, FBI, DHS, albo POLICE i zaczyna się łapanka. Zgarniają Latynosów na budowach, ludzi pracujących w przydomowych ogrodach (serwisy ogrodnicze i opieki nad zielenią przydomową), w sklepach Home Depot (zaopatrzenie wszystkich budowlańców), na stacjach benzynowych, na farmach, gdzie zbierane są owoce i warzywa, w fabrykach, w sklepach spożywczych, pukają do domów – widziałam już nagranie, na którym kopniakiem otwarli drzwi. Generalnie jeśli nie otworzy im się drzwi, to nie mają prawa wejść, ale to kwestia czasu… Zgarniają też ludzi w sądach imigracyjnych, którzy przychodzą tam załatwiać swoje sprawy imigracyjne, czyli legalizować pobyt w USA! Ale też zdarzyło się ostatnio, że zgarnęli ludzi w sądzie niemigracyjnym – świadków bodajrze w sprawie o przemoc domową…

Wszystko jest mocno profilowane rasizmem. Jeśli masz wygląd Latynosa, to masz problem. Nawet jeśli jesteś OBYWATELEM USA. bo obywateli też zgarniają i nawet przetrzymują przez kilka dni. I nie ważne, czy twoja rodzina (jeśli ciebie odnajdzie) pojawi się nie miejscu z twoim paszportem amerykańskim czy aktem urodzenia…

Normalnie po takim zatrzymaniu osoba, którą zgarnęli powinna mieć rozprawę w sądzie imigracyjnym. Takie jest prawo i gwarantuje to Konstytucja Stanów Zjednoczonych. Ale tego prawa się nie przestrzega. Osoby wyłapane przez ICE rozwożone są w róznej jakości miejsca, gdzie się ich przetrzymuje i deportowane… na przykład do Sudanu, albo bóg wie gdzie… I z takiego łamania prawa ani pomarańczowy, ani jego świta, ani liżacy mu 4-litery republikanie nic sobie nie robią. Śmieją się nam prosto w twarz i publikują debilne obrazki stworzone przez AI… (patrz powyżej).

To tyle tytułem wstępu. Więc jak nam się żyje w tym Chicago?

Trzeba zacząć od tego, że ludzie w Chicago są bardzo mocno związani z tym miastem i generalnie nie ważne co się dzieje, ale w żadnej okoliczności nikt nie ma prawa napluć Chicago “w twarz”. Politycy – także w tym mieście – są jacy są, ale mieszkańcy wiedzą, jakich mają sąsiadów i jak w dużej mierze ciężko ci sąsiedzi pracują na swoje życie. Miasto zaczęło się organizować z pomocą w każdej dziedzinie.

Akurat mieszkam w Uptown, gdzie do tej pory nie pojawiło się ICE w jakiś widoczny sposób. Tutaj może nie mieszka tyle Latynosów, bardziej imigranci z Afryki (pewnie są na liście do łapanek na drugiej pozycji), ale generalnie większość białych… tak, jesteś biały, możesz na razie spać spokojnie… Generalnie to moje życie się nie zmieniło za bardzo i wygląda jak dotychczas – piesio, przyjaciele co są jak rodzina, chodzenie do pracy, koncerty, odwiedzanie różnych miejsc w Chicago, jakieś muzea, jakieś spotkania z ludźmi… I tylko zarabiane pieniądze starczają na coraz mniej…

Ale na północ od Uptown jest Rogers Park, dzielnica dość mocno zamieszkana przez Latynosów i znajoma, która tam mieszka już kilka razy raportowała obecność ICE na ulicach.

Jeśli pojawi się Gwardia Narodowa, to mogą na głównych drogach ustawiać tzw. check points, czyli punkty kontrolne. Tego boją się moi znajomi nieudokumentowani imigranci. Tym bardziej, że wszyscy, z którymi mam kontakt (jedna rodzina i jedna osoba samotna) prowadzą swoje firmy i ich praca polega na dojeżdżaniu w różne miejsca, także poza granice stanu Illinois.

Coraz częściej też zdarza się, że ludzie ze strachu nie wychodzą z domów. I tutaj zaczyna się katastrofa. Nie wychodzisz – nie pracujesz. Nie pracujesz – nie masz pieniędzy na rachunki, jedzenie, na życie. Imigranci nie są jakąś wielce zamożną grupą społeczną więc nie sądzę, by mieli tyle oszczęności, żeby nie pracować. Średni rent (wynajem) czy rata kredytu hipotecznego to wydatek rzędu 1500 – 3000 dolarów na miesiąc… Ja sama nie mam oszczęności i żyję praktycznie od czeku do czeku więc mogę sobie wyobrazić grozę takiej sytuacji…

Staram się trzymać kontak z tymi osobami, o których się martwię. I organizuję też opcję na wypadek, gdyby zostali w domach i nie mogli pracować. Tu będzie ciężko, ale nie ma rzeczy niemożliwych.

Postanowiliśmy też w ubiegłą niedzielę odwiedzić Little Village, dzielnicę, którą zamieszkują Latynosi, głownie Meksykanie – na południowym-zachodzie Chicago. To takie meksykańskie „Jackowo”. Życie tam koncentruje się wzdłuż 26th Street – ulicy, od słynnej bramy wjazdowej.

Zazwyczaj powinno być tam gwarno, tłoczno, szczególnie w niedzielę i to w miesiącu kiedy Meksykanie świętują Dzień Niepodległości. W niedzielę nie było tam pusto, ale nie było też tłoku ani gwaru. I nie ma się co dziwić. Od piątku krążyła wiadomośc po mediach społecznościowych, że ICE wraz z Gwardią Narodową uderzą w Little Village, Humboldt Park i Boystown…. akurat to Boystown, to nie wiem dlaczego…. ale nieważne. Choć w sumie ta administracja społeczności LGBTQ+ szczerze nienawidzi, więc może nie takie “nieoczywiste” to.

Ale chodźcie ze mną na przechadzkę po 26th Street w Little Village w Chicago. Poczujecie jak tam jest!

Poczuliście ten klimat? To nie jest droga dzielnica z wieżowcami, markowymi sklepami, muzeami itp. To jest dzielnica ciężko pracujących ludzi, tutaj w Stanach, którzy nie zapomnieli skąd są ich korzenie. Nie udają nikogo. Zarabiają na swoje utrzymanie pracą. To w większości ciężko pracująca grupa społeczna. I bardzo przyjacielska i otwarta na drugiego człowieka. Nawet jeśli nie mówią po angielsku, to pomogą i zawsze jakoś się dogadają!

A poza tym mają restauracje, w których wizyta nigdy was nie rozczaruje! Dlatego my poszliśmy tam na lunch. Choć w tak mały sposób wsparliśmy tę społeczność.

W najbliższą niedzielę, 14 września, będzie tam parada z okazji Dnia Niepodległości Meksyku (Mexican Independence Day parade). Na razie organizatorzy zapewniają, że się odbędzie. Wiele z latynoskich imprez, szczególnie tych organizowanych w małych społecznościach, zostało odwołanych. Bo ludzie po prostu boją się wyjść z domu i na nie przyjść – łatwa okazja dla ICE do zgranięcia większej ilości osób!

W niedzielę w Little Village urzędowała też ekipa lokalnej stacji ABC – ABC 7 Chicago.

Boję się tylko, że jak rzeczywiście to wojsko wkroczy do miasta, to w Chicago poleje się krew… A ma ponoś wkroczyć pod pretekstem ochrony ICE. Bo ludzie, którzy są obywatelami, przestali się bać ICE i na ile mogą to reagują na te łapanki. A przede wszystkim ostrzegają sąsiadów i społeczność, w której mieszkają oraz dokumentują to, czego są świadkami.

Przy okazji – wszelką aktywność ICE należy nagrywać i odnotować, ale dobrze też jest ją raportować, na przykład zgłaszać do Illinois Coalition for Immigrants and Refugees Rights:

Protesty w mieście są coraz liczniejsze. I jeśli wkroczy wojsko, to ludzie zorganizują się na jeszcze większą skalę… A Chicagowianie to twarde sztuki…

Na razie jest tak. I ciężko przewidzieć co będzie dalej. Wiem, że mamy mega gubernatora JB Pritzkera, który walczy o każdy kawałek tego stanu. Ale to nie wystarczy.

Generalnie nie chcę się obudzić w mieście, gdzie na ulicach będzie przewalało się wojsko, a zamaskowane nieoznakowane jednostki będą urządzać łapanki. Mam wszystkie dokumenty przy sobie, ale nie jestem pewna, czy cokolwiek to jeszcze dla nich będzie znaczyło.

I zastanawia mnie co dalej, jak już wyłapią tych nieudokumentowanych… Jaki będzie następny krok? Sprawdzą poziom poddaństwa u posiadaczy zielonych kart, a później u naturalizowanych obywateli? Dostaniemy jakieś opaski na rękawy – w zależności od poziomu uwielbienia pomarańczowego i jego świty? Ja mogę się na żaden kolor nie załapać. Nie mam uwielbienia dla głupoty, nienawiści i nazizmu.

Gdzieś w tle do tego wszystkiego życie staje się masakrycznie drogie. Ceny żywności szybują w górę. Ciężko dyszą różne instytucje społeczne i kulturalne pozbawiane wsparcia… Codzienne życie staje się mega kosztowne, takie podstawowe codzienne życie. Nie wspominając o CŁACH, które uderzają każdego człowieka po kieszeni – dodatkowy podatek!

Jest jeszcze jeden aspekt. Każdy nielegalnie zatrzymany obywatel USA podaje tę administrację do sądu. Średnia wysokość oczekiwanego odszkodowania, to million dolarów…. Do sądu pójdą także legalnie zatrudnieni pracownicy – Koreańczycy – w fabryce Hyundai’a w Georgii, gdzie ICE urządziło sobie nalot i zgarnęło 400 osób!

Przy tym wszystkim to czeka nas na prawdę mega zapaść finansowa i ruina…

A na koniec zdjęcia Piotrka z Little Village. Bo warto na nie spojrzeć!

Zdjęcia: Ewa Malcher/ewamalcher.com
© Ewa Malcher, 2025. All Rights Reserved
#teampixel #teamnikon


Little Village, Chicago
Sunday, Spetember 7th 2025

Photos: Peter Serocki

Leave a comment