Zastanawiam się, gdzie się podziało? Te pół roku od napisania ostatniego posta! A już wiem ;)
Bernio też wie. Choć wtedy, w styczniu miał taką minę i praktykował popołudniowe drzemki w kocyku:

Dzień po napisaniu postu o Chicago Humanities Festival w Chicago rozszalała się burza śnieżna. Jak teraz na to patrzę, to takie trochę odległe się wydaje, a to było zaledwie pół roku temu! Czy tylko mi się wydaje, że jakoś inaczej ten czas mi się w przestrzeni rozkłada – już od jakiegoś czasu?




Ale to jeszcze nie było najgorsze. W poniedziałek, 15 stycznia trafił się najzimniejszy dzień. Było zaledwie -17F czyli -27.2C. Pojechaliśmy na plażę przy 33Rd Street porobić trochę zdjęć. Nie pamiętam dlaczego aż tam, a nie gdzieś w downtown, czy w Uptown… Ale pamiętam, że długo tam nie siedzieliśmy. Bo było zimno! Dobrze, że sobie przypomniała, że mamy te gogle!

I może światło zimą do zdjęć jest niezłe, to jakoś nie tęsknię za tym szaro-burym krajobrazem.







Przeglądam swoje Google Photos z reszty dni w styczniu i raczej nic ekscytującego. Po najzimniejszym dniu zrobiło się spokojnie.




I przyszedł luty. Tradycyjnie przeżyłam urodziny. Bernio nawet przejął jeden z moich prezentów! No ale nie mogłam tym oczkom odmówić ;)

No i jeszcze po drodze zaliczyliśmy Chicago Auto Show:

I generalnie zrobiło się wiosennie trochę:

I wtedy (wreszcie) z ziemi kanadyjskiej na amerykańską przybyła rodzina, czyli Korbas Family. Ale to już będzie w następnym poście. I teraz jak pomyślę jak to zgrabnie zmieścić w jeden post, to tak myślę, że ciężko będzie. W każdym razie świętujemy od 18 lutego:

Zdjęcia: Ewa Malcher/ewamalcher.com
© Ewa Malcher, 2024. All Rights Reserved
#teampixel #teamnikon